
Cześć Ania,
zgaduję, że doskonale wiesz jakie jest Twoje VO2max, FTP czy tempo progowe na biegu. I dobrze, bo każdy z tych parametrów do czegoś służy.
Ale teraz się zastanów...
Czy to one decydują o tym, jak wyglądasz na ostatnich kilometrach wyścigu, gdy nogi już odmawiają posłuszeństwa?
Ano właśnie. Nie one.
Decyduje coś, co po angielsku nazywa się durability (po polsku powiedzielibyśmy trwałość). I dziś w kilka minut pokażę Ci, dlaczego warto na tym się skupić.
Definicja jest prosta.
Durability = ile jesteś w stanie z siebie dać PO godzinach zmęczenia.
Nie chodzi o to, jak mocny jesteś na świeżych nogach. Liczy się to, co zostaje, gdy w nogach masz już dziesiątki minut wysiłku i spalony glikogen.
I tu ciekawostka: między tym, co wykręcasz na świeżo, a tym, co zostaje po godzinach wysiłku, jest zaskakująco mała zależność.
Druga rzecz: durability to nie jedna liczba z testu. Być może dlatego ten parametr nie jest tak popularny, bo nie sposób go prosto, namacalnie zmierzyć.
To cecha budowana latami konsekwentnej pracy.
Kilka tygodni nic nie da. Sezon też niewiele. To gra na lata i właśnie dlatego tak mocno różnicuje zawodników.
Bo wyścig prawie nigdy nie rozstrzyga się na starcie. Rozstrzyga się na końcu, gdy wszyscy są już zmęczeni. Spójrz na konkrety:
Co z tego wynika?
Parametry mierzone na świeżo pokazują Twój sufit możliwości.
Durability mówi, ile z tego sufitu naprawdę wykorzystasz, gdy robi się ciężko.
Nie musisz iść do laboratorium. Wystarczy kilka prostych wskaźników:
Budujesz ją na trzech rzeczach i tyle:
Durability to nie magia. To umiejętność do wytrenowania, tylko wymaga cierpliwości, mądrego planu i lat konsekwentnej pracy.
I może właśnie to jest brakujący element Twojego równania? :)
![]() | Z triathlonowymi pozdrowieniami Maciek Bodnar trener triathlonu |
szkolatriathlonu.pl
Dostajesz tego maila, bo zapisałeś(-aś) się na listę mailingową Szkoły Triathlonu.
Sport Hub sp. z o.o., ul. Niedźwiedzia 25, 62-080 Sierosław
Wypisz się